Jacek Hugo-Bader bierze udział w wyprawie, która w czerwcu 2013 roku wyrusza na Broad Peak, by odnaleźć i pochować ciała zaginionych zdobywców szczytu: 28-leniego Tomasza Kowalskiego i 59-letniego Macieja Berbeki. Kwaśniewski i Berbeka zginęli na początku marca 2013 roku, przy schodzeniu ze szczytu, który wraz z Tomaszem Kowalskim i Arturem Małkiem, jako pierwsi zdobyli w zimie.

Wyprawą kieruje Jacek Berbeka, brat Maćka. Biorą w niej udział także rodzice Tomka Kowalskiego, jego dziewczyna, a także ratownik GOPR Jacek Jawień, himalaista Krzysztof Tarasewicz i Jacek Hugo-Bader.

Cel

Cel był prosty. Przeczytać w końcu książkę, wokół której narosło tyle emocji i wyrobić sobie własne zdanie. Ale nie chciałam „Długiego filmu o miłości…” kupować, czekałam aż zobaczę ją na półce u znajomych i pożyczę.

„Spoko książka, do połknięcia w trzy wieczory” usłyszałam od kolegi, który nie jest typem mola książkowego.

„Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak” połykam w drodze do pracy i przed snem.
W sumie przez dwa tygodnie. Klika razy się dławię.

Dławię się, bo nie podoba mi się sposób w jaki JHB pisze o bohaterach, jak wyciąga na wierzch i rozdrapuje ich emocje, jak gra nimi na uczuciach czytelnika. Denerwują mnie te homeryckie porównania i ozdobniki, których używa by, w moim odczuciu, wyolbrzymić emocje. Po prostu czytam i się wkurzam. Mam też wrażenie, że dużo w tej książce chaosu, pomieszania, pośpiechu. Domyślam się, że autor chciał ją wydać nim sprawa przestanie być medialna. Pewnie cisnął wydawca, a korekta nie miała czasu na wnikliwe czytanie, ja też nie analizuję każdego słowa, ale literówki czy błędna deklinacja, kilka razy rażą w oczy.

Zamieszanie

Po publikacji, w połowie 2014 roku, było o książce bardzo głośno. Zarzucano JHB, że częściowo oszukał i wykorzystał swoich bohaterów (sprawę porusza Adrian Stachowski,
w świetnym wywiadzie, który przeprowadził z JHB: http://www.dwutygodnik.com/artykul/5267-wykonuje-taki-zawod.html), że fragmentami „Długi film o miłości…” to plagiat książki „Broad Peak. Niebo i piekło” autorstwa Bartka Dobrochy i Przemysława Wilczyńskiego. Dużo się na ten temat mówiło i pisało, nie chcę raz jeszcze analizować tych wątków (wywiad z Jackiem Berbeką, który zdecydował o tym, że JHB może wiąż udział w wyprawie do przeczytania tu: http://kulturaliberalna.pl/2014/06/17/broad-peak-drugim-koncu-liny/)

Kracja

W moim odczuciu, od pierwszych stron JHB kreuje się w książce na macho. Najpierw przekonuje członków wyprawy by zabrali go ze sobą, bo:

  • doskonale zna się na zdobywaniu wysokich gór
  • jest szanowanym reporterem
  • jego książki są tłumaczone na kilkanaście języków
  • będzie kronikarzem wyprawy
  • na podstawie wyprawy napisze ksiązkę (ma już wydawcę)
  • nakręci film z wyprawy
  • zapłaci za siebie

Taką prawdę kreśli przed uczestnikami wyprawy, w liście, który wysyła do Jacka Berbeki. Czytelnikom pokazuje więcej – cytuje list, a następnie doprecyzowuje wybrane fakty.

  • doskonale zna się na zdobywaniu wysokich gór – bo dużo na ten temat czyta (choć biega w maratonach i kondycję ma na prawdę żelazną)
  • jest szanowanym reporterem
  • jego książki są tłumaczone na kilkanaście języków – właściwie to na kilka
  • będzie kronikarzem wyprawy
  • na podstawie wyprawy napisze książkę (ma już wydawcę) – nie ma jeszcze wydawcy
  • nakręci film – ma kamerę, filmów nigdy nie kręcił
  • zapłaci za siebie – w jednym z wywiadów JHB powie, że sądzi iż Berbeka wziął go na wyprawę, bo „potrzebował jego pieniędzy”

JHB pisze to wszystko w charakterystyczny dla siebie sposób – ze swadą, z dumnie wydętą piersią. Ta maniera nie przeszkadzała mi w jego poprzednich książkach, ale tu mi zupełnie nie pasuje. Uwiera, wkurza. Dotyka zbyt intymnych i świeżych przeżyć, rozdrapuje rany.

Bałagan w głowie

Kilka dni po skończeniu „Długiego filmu…” nadal mam mętlik w głowie. Nie do końca pamiętam nazwiska, stopnie pokrewieństwa, zależności między bohaterami. Może zbyt mało uważnie czytałam, a może zbyt emocjonalnie? Na pewno w połapaniu się kto jest kim i co się po kolei działo, pomaga kalendarium umieszczone na końcu książki.

Żeby było jasne, to nie jest zła książka. Dowiaduję się z niej wielu ciekawych rzeczy: jak funkcjonuje organizm na siedmiu tysiącach metrów, jaka jest rola szerpów w czasie wypraw, jak wygląda środowisko polskich himalaistów – jak bardzo jest podzielone, zamknięte i skłócone, jak przygotować się do wyprawy. Poza tym, książkę się po prostu dobrze czyta. No i jest w niej wszystko co powinien mieć w sobie każdy dobry reportaż: wyraziste postaci, miłość, śmierć, przyjaźń, pot, łzy. Tylko empatii zabrakło.

Zdjęcie ze strony: http://www.zycie.me/2015/01/dugi-film-o-miosci-powrot-na-broad-peak.html

Jacek Hugo-Bader „Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak”
(wydawnictwo Znak, maj 2014). Moja ocena 6,5/10.

Reklamy