Krall jest pasjonującą rozmówczynią. Nawet jeśli zdarza się, że kilka razy mówi to samo, robi to tylko po to, by czytelnik lepiej zapamiętał jej słowa.

Książka Jacka Antczaka „Reporterka. Rozmowy z Hanną Krall” to nie wywiad rzeka. To konwersacja upleciona z wywiadów prasowych,  telewizyjnych, radiowych, których Hanna Krall udzielała przez lata. We wstępie Antczak pisze: „Z tymi rozmowami – najpierw ja, a potem, podczas autoryzacji, moja bohaterka – poczynaliśmy sobie dość swobodnie. Było opracowywane, skracane, pozbawiane pytań, skakały z miejsca na miejsce. A potem jeszcze poprawiane stylistycznie.” Przeczytałam te słowa i poczułam się oszukana. Oto dostaję jakiś zlepek, bajaderkę, ukręconą ze starych, zleżałych tekstów – pomyślałam.

Książka jest bardzo ładnie wydana, ale czarno białe fotografie, którymi przeplatane są kolejne obszary tematyczne, jakoś nie zachęciły mnie do czytania (nie przepadam za zdjęciami w książkach, zawsze mam wrażenie, że wydawca chce nimi odwrócić uwagę od tekstu). „Reporterka” zaległa więc na półce. Na szczęście nie na długo. Bo gdy już zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać. Miałam wrażenie, że Krall mówi tylko do mnie.

DSC_0102

Każdy rozdział był jak drzwi, które pozwalają zajrzeć za kulisy jej pracy. Dowiedziałam się jak zbiera materiał do reportażu, jak otwiera rozmówcę, czy ma wyrzuty sumienia, że nie kontynuuje znajomości z bohaterami, jak długo pracuje nad książką, co ją inspiruje. „Reporterka” to świetny podręcznik dla początkujących reporterów. Podręcznik, w którym podkreśliłam wiele zdań, i który przeczytałam jednym tchem. Podręcznik, z którego dowiedziałam się, że Krall przyjaźniła się z Kieślowskim, że z Warlikowskim współpracowała nie tylko przy (A)polloni, że na Marka Edelmana trafiła przypadkiem, że niektórzy bohaterowie sami do niej przychodzą, że jeśli ktoś nie chce rozmawiać, nie ciągnie go za język. Podręcznik, w którym niektóre wątki powtarzają się kilka razy, ale nie na tyle często by zmęczyć czytelnika.

Jednym słowem, „Reporterka” to książka, którą warto postawić na półce i do której warto wracać. Książka, w której – gdyby nie przypis przy każdym pytaniu, odsyłający do wywiadu, z którego ono pochodzi – nie zorientowałabym się, że to co czytam, jest efektem kompilacji.

DSC_0105

 Hanna Krall, Jacek Antczak, „Reporterka” (Agora, maj 2015)

Moja ocena 8/10

Reklamy