Co: Spotkanie z Wojciechem Jagielskim
Kiedy: 08.10.2015
Gdzie: Wrzenie Świata
Prowadzenie: Magda Mołek

„Wszystkie wojny Lary” właśnie czytam. Pewnie za kilka dni na blogu pojawi się recenzja. Tymczasem kilka słów i refleksji po spotkaniu z Wojciechem Jagielskim, które wczoraj (08.10.2015) odbyło się we Wrzeniu Świata.

– Jak to się stało, że napisał pan tę książkę? – zapytała prowadząca, Magda Mołek.
– Pojechałem do Gruzji szukać czegoś innego. Miała powstać książka biesiadno-sowizdrzalska. Nie chciałem nawet Lary wysłuchać. Ale jej historia zwraca uwagę na problemy, z którymi wszyscy musimy się zmierzyć. Na problemy, które właściwie już są najważniejsze. Ale ta historia, to także pochwała życia. Przecież Lara po każdym zdarzeniu się podnosi.

Reporter opowiadał, że wybrał się do Tbilisi, zbierać materiał do nowej książki. Gospodarz, u którego zamieszkał, poznawał go z różnymi ludźmi, obwoził po okolicy, a któregoś dnia powiedział, że jego znajoma chciałaby z Jagielskim porozmawiać. Na miejsce spotkania wyznaczyła McDonald`s w Tbilisi. I tak, nad papierowym kubkiem kawy, w restauracji szybkiej obsługi, Wojciech Jagielski poznał bohaterkę swojej książki. Rozmawiali kilka godzin. Dopiero po tym spotkaniu dowiedział się, że ta gruzińska Czeczenka nie jest anonimowa, że historia jej i jej synów jest znana, że pisały o nich gazety, ale prasa skupiała się przede wszystkim na jej sąsiedzie. Rodzina Lary była tłem opowieści. Tymczasem Jagielski to ich postawił na scenie, na nich skierował reflektory. Lara zgodziła się być bohaterką książki, ale zastrzegła kilka kwestii. Mimo tego, że w gazetach, pojawiała pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem, w książce chciała pozostać anonimowa. Nowe imię wymyślił reporter, a jej bardzo spodobało się, że będzie Larą. Nie zgodziła się na podanie nazwy państwa, w którym mieszkali jej synowie (stąd w książce enigmatyczne „miasteczko w Alpach”), nie chciała także mówić o mężu (w książce występuje na początku, potem właściwe znika). Reporter dwa razy rozmawiał z Larą na żywo. Potem spotkania przeniosły się na skypa (nie używali kamery). Często także do niej dzwonił – opowiadała mu wtedy co danego dnia robiła, jak głęboki jest śnieg w dolinie Pankisi, co słychać u sąsiadów, dopiero później przechodzili do historii, o których opowiada książka. Jeśli o czymś nie mówiła, Jagielski nie naciskał.

– Nie podchodzę do dziennikarstwa nabożnie. Książka jest spełnieniem moich pasji, ale nie mam prawa nikogo skrzywdzić tym co piszę – odpowiedział, zapytany co by zrobił, gdyby Lara zablokowała publikację, np. w Gruzji (ponoć jest tam zainteresowanie książką). Tłumaczył, że gdyby nie zgodziła się na bycie bohaterką, „Wszystkie wojny Lary” nigdy by nie powstały, jeśli z jakiegoś powodu uzna, że książka nie powinna być wydana w Gruzji, nie zostanie tam wydana.

– Jej historia jest ważna, ale jest jedną z wielu – mówił reporter. Dodał, że to, iż on nam ją opowiada, nie zmieni obrazu wojny w naszych oczach, ale może zmienić historię jego bohaterów. A do tego nie daje sobie prawa.

To było pierwsze spotkanie autorskie Wojciecha Jagielskiego, na którym byłam. Najbardziej zaskoczyło mnie, że jest on tak pogodnym i skromnym człowiekiem, i że ma tak ogromy szacunek do swoich bohaterów.

Lara wiedziała, że książka miała się ukazać we wrześniu, ale nie wie, że już została wydana.

O książce „Wszystkie wojny Lary” z Wojciechem Jagielskim rozmawia także Katarzyna Marcysiak w “Kultowych rozmowach”

Reklamy