Synowie zachęcają matkę do korzystania z internetu. Ona namawia ich do większej otwartości na drugiego człowieka, uczy zrozumienia. Szamil i Raszid mieszkają w miasteczku w Alpach. Ich matka – Lara, w gruzińskiej dolinie Pankisi. Oni uciekli do Europy, by uniknąć powołania do armii i znaleźć schronienie przed wojną. Ona została w Gruzji, by zaopiekować się schorowanymi rodzicami. Rozmawiać mogą przez telefon lub przez Skypa. Wybierają Skypa, bo poza fonią daje obraz, a przecież Lara nie widziała synów od czterech lat, czyli odkąd wysyła ich do, mieszkającego już wtedy w Europie, ojca.

Historię Lary i jej synów poznajemy dzięki Larze właśnie. Kobieta opowiada o swoim życiu, a przy okazji mówi o zmianach, które w ciągu ostatnich 20 lat zaszły w Gruzji, Czeczenii i Syrii. Jej dzieciństwo to konflikt gruzinsko-rosyjski. Młodość – to miłość. Zakochuje się w młodym Czeczenie, wyjeżdżają do Groznego, zamieszkują na dziewiątym piętrze w bloku przy jednym z głównych placów miasta. Lara rodzi dwóch synów, gra w teatrze. Żyją szczęśliwie do czasu gdy na Grozny spadają pierwsze bomby. Wtedy wraz z synami wraca do Pankisi. Jej mąż zostaje w Groznym. Już więcej się nie zobaczą.

DSC_0107W Pankisi nie ma nic. Szamil i Raszid nudzą się więc niemiłosiernie. Jedynym miejscem, w którym coś się dzieje, jest pobliski meczet, ale nie ten stary, liczący ponad sto lat, meczet Kistów, tylko ten nowy – „wielki, z czerwonej cegły, z minaretem pokrytym srebrzystą blachą i przylegającą do świątyni medresą, domem imama i szkołą języka arabskiego”. Meczet wznieśli Czeczeni. „Stanął w Duisi, największej spośród wsi w dolinie, przy głównej drodze, tuż obok szkoły średniej”. Za budowę „zapłacili arabscy posłańcy, którzy coraz liczniej przybywali do doliny”. Na dziedzińcu młodzi ćwiczą, dyskutują i słuchają opowieści czeczeńskich partyzantów, którzy nazywają siebie mudżahedinami, czyli świętymi wojownikami. Szamil i Raszid też słuchają. Z zapartym tchem. Lara, czuje, że z tego słuchania może wyjść coś złego – dotychczas Kistowie zwracali się po radę do starszyzny, a nie do młokosów noszących broń. Czuje także, że tak jak kiedyś nad Groznym, tak teraz wojna kręci się nad dolina Pankisi. „(…) uświadomiła sobie, że jeśli zostanie z dziećmi w dolinie, nie spostrzeże się nawet, kiedy jej starszy syn, już pełnoletni, postanowi zaciągnąć się do partyzantki. I nic nie poradzi, nie będzie w stanie go powstrzymać”. Wysyła więc chłopców, nie pytając ich o zdanie, do Europy, do ich ojca, który niespodziewanie, po czterech latach milczenia, nawiązuje z nią kontakt. Urządził się „na zachodzie”. Żyje mu się dobrze. Jeśli chcą – mogą do niego przyjechać. Jadą Szamil i Raszid.

Czy Europa uchroni ich przed wstąpieniem na drogę świętej wojny? Po co Lara pojedzie do Syrii? Jak będzie postrzegać miasteczko w Alpach, w którym żyje jej mąż? O tym wszystkim opowie Wojciechowi Jagielskiemu, z którym spotkała się w McDonaldzie w Tbilisi. Jagielski nałoży na te historie swoją wiedzę i doświadczenie, i stworzy wspaniałą książkę. Książkę, która pokazuje, że świat nie jest czarno-biały, a człowiek może podnieść się nawet po najgorszych doświadczeniach. Ala także książkę, która próbuje tłumaczyć w jaki sposób tworzą się radykalizmy i co sprawia, że młodzi chłopcy są gotowi zabijać w imię religii i boga, którego wyznają.


Wojciech Jagielski, „Wszystkie wojny Lary” (Znak, wrzesień 2015)

Moja ocena 8/10

Reklamy