Narzekacie? No to przestańcie! Łatwo napisać, ale zrobić się nie da. Wiem. Wszystko za sprawą tych spadających znienacka dni. Niby nie różnią się niczym od pozostałych, ale jednak. Gdy nadchodzą nie ma szans na wygraną. Podejrzewam, że zawierają tajną umowę z łóżkiem, kocem, kanalikami łzowymi i czarnymi myślami. Rzadko kiedy udaje im się zadomowić, rozciągnąć swoje panowanie na kolejne doby. Niby znam schemat ich działania. Doskonale wiem, że skoro już przyszły, to za chwilę sobie pójdą, ale zawsze istnieje obawa: „A co jeśli na dobre rozsiądą się w mojej głowie?” I wtedy już jest pozamiatane. Czuję, że wszystko wymyka mi się z rąk, nie panuję nad niczym. A na pewno nie nad swoją głową. Czasami pomaga porządkowanie przestrzeni, innym razem spacer, kolejnym gotowanie albo książka.

Odkąd przeczytałam „Czesałam ciepłe króliki”, czyli wywiad rzekę, który Dariusz Zaborek przeprowadził z dziewięćdziesięciodwuletnią Alicją Gawlikowską-Świerczyńską, obiecałam sobie, że już nigdy, przenigdy nie będę narzekać. Wróć. Że gdy tylko dopadnie mnie czarnowidztwo, otworzę tę książkę i przestanę narzekać.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Pani Alicja mówi: „Och, proszę pana, często słyszę: >>Tobie to dobrze, bo ty zawsze uśmiechnięta <<”. Zdanie to pojawia się już niemal pod koniec książki. Wcześniej pani Alicja opowiedziała, o tym jak wpadła w ręce Niemców, gdy w czasie wojny pracowała w konspiracji, jak trafiła na Pawiak, a potem została wysłana do obozu w Ravensbruck, jak po powrocie do Polski zaczynała od zera, jak przez wiele lat leczyła chorych na gruźlicę, jak nie razy widziała śmierć oraz, o tym, że wyszła za maż z rozsądku, że nie zawsze pomyślnie układało jej się z mężem, i że przeżyła własną córkę. Dołujące, prawda? Nic bardziej mylnego. To chyba najbardziej optymistyczna książka jaką ostatnio czytałam. A pani Alicja ma w sobie siłę, radość i wolę życia, które przekazuje czytelnikowi.

Mówi na przykład: „Wie pan, trudności mnie nie przygniatały, tylko pobudzały do psychicznej aktywności. Tłumaczyłam sobie, że z każdej sytuacji trzeba wyciągnąć pozytywne wnioski. Może to być korzystne dla charakteru. (…) Do dzisiaj mam tak, że jeśli coś mi nie wyjdzie, lub wyjdzie inaczej, niż planowałam, na przykład stosunki z ludźmi, w których pokładam nadzieję, to zaczynam się z tą sytuacją rozstawać. Na przykład myślę: >>To już koniec tej znajomości<<. Staram się tę sprawę wyklarować: staram się z tym pogodzić i inaczej ułożyć sobie życie. Tego trzeba się nauczyć, że coś się przewraca w spojrzeniu człowieka. I to jest dobry sposób na życie, gorąco panu polecam. (…) Ale od razu trzeba przekształcić się psychicznie, a nie szukać półśrodków: a może się zmieni, a może będzie tak, a może inaczej”.

Jeśli kiepsko znosicie zimowy brak słońca i krótkie dni, koniecznie kupcie i przeczytajcie tę książkę. Kupcie, bo to jedna z tych lektur, które warto mieć w domu. Już czytając, wiadomo, że będzie się do niej wracać. Życiorysem Alicji Gawlikowskiej-Świerczyńskiej można by obdarować kilka osób. Jej opowieść jest pozbawiona patosu, brak w niej ckliwości, rozczulania się nad sobą, rozpamiętywania. Pani Alicja mówi jak było. To znaczy, jak ona zapamiętała, że było, bo przecież każdy pamięta tę samą historię nieco inaczej, i wyciąga z niej inne wnioski. Konkluzje pani Alicji są przede wszystkim optymistyczne. Ciekawe czy rzeczywiście można się tego nauczyć?

Wywiad Dariusza Zaborka z panią Alicją ukazał się także w Wysokich Obcasach. Dostępny tutaj: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,10856128,Kobiety_Ravensbruck.html

Dariusz Zaborek „Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicja Gawlikowską-Świerczyńską” (wydawnictwo Czarne, maj 2014)
Moja ocena 9/10

Reklamy