Nie sądziłam, że od tej książki zacznę 2017 rok. Najgorszy człowiek na świecie Małgorzaty Halber  przyszedł do mnie długo po premierze, rok po tym jak został wybrany książką 2015 roku w kategorii literatura piękna przez czytelników lubimyczytac.pl. Gdy książka była na topie zastanawiałam się dlaczego wszyscy o niej mówią, ale jej nie przeczytałam, nie było nam po drodze. Teraz wpadłyśmy na siebie i już wiem skąd ten zachwyt. Otóż chodzi o szczerość, o publiczne pokazanie gojących się jeszcze ran. Nie, nie o celebrycki ekshibicjonizm, lecz o autentyczne wyznania, o brak udawania nawet przed samą sobą.

Najgorszy człowiek na świecie to zapiski trzydziestoletniej Krystyny, której można zazdrościć. Krystyna pracuje w telewizji, mieszka w warszawskiej kamienicy, ma chłopaka i dużo znajomych, jest inteligentna i fajnie pisze. Już na pierwszej stronie napisze, że zaczęła pić mając czternaście lat oraz, że się wstydzi. Potem jest już tylko smutniej. Krystyna próbuje rzucić picie, ale niemal od razu wpada w narkomanię, bo marihuana, którą pali kilka razy dziennie, pozwala jej się znieczulić tak samo dobrze jak alkohol. Miota się, bo chce rzucić i picie i palenie, ale jak żyć na trzeźwo. Życie jest przecież nudne i bez sensu. Od prywatnego terapeuty słyszy, że powinna pójść na terapię grupową. Taką darmową, sponsorowaną przez NFZ, na której pojawiają się prawdziwi, niewykształceni alkoholicy, a nie dziewczyny pracujące w telewizji.

Najgorszy człowiek na świecie to książka o próbie wyjścia z nałogu. O tym, że terapia wcale nie jest wspaniałym doświadczeniem, podczas którego osoba uzależniona doznaje oświecenia i z dnia na dzień zmienia swoje życie, lecz drogą przez mękę. To także książka o tym, że nałóg nie bierze się znikąd. Najczęściej wypełnia pustkę, pomaga rozładować emocje, których nie chce się nazwać albo z którymi nie wiadomo jak się zmierzyć. To również książka o pokoleniu trzydziestolatków, którzy nie chcą, lub nie wiedzą, jak dorosnąć. To książka smutna, emocjonalna, bliska wielu osobom. Bardzo potrzebna.

W wywiadzie, którego Małgorzata Halber udzieliła Wysokim Obcasom, przyznaje, że Krystyna to nie tylko kreacja literacka. Krystyna to także Małgorzata Halber. Ależ trzeba mieć odwagę by przelać na papier i wydać opowieść o swoich lękach. By pisać jak jest, a nie jak powinno być lub jak się innym wydaje, że jest. By się odsłonić. Chapeu bas.

Małgorzata Halber „Najgorszy człowiek na świecie” (wydawnictwo Znak, styczeń 2015). Moja ocena 9/10.

Advertisements