To nie jest książka wybitna, ale temat sprawia, że nie można się od niej oderwać. Wchłonęłam ją w pięć godzin.

W końcu ktoś powiedział głośno, że macierzyństwo to nie rozpływanie się nad swoim słodkim maleństwem, bobaskiem, cudem. To harówka, niezgoda na zmiany, które zachodzą w ciele przyszłej matki, w jej życiu, w głowie, w relacjach z innymi. To także bunt, który w zasadzie do niczego nie prowadzi, bo ciążę trudno odwołać, a dziecka nie odda się pod opiekę innych osób. Poza tym, w  zasadzie nikt nie chce go oddawać, tylko nie do końca wiadomo jak się z tym nowym człowiekiem uporać, jak ułożyć swoje życie w nowej sytuacji, jak być dawną sobą (o ile w ogóle to jest jeszcze możliwe).

Jak pokochać centra handlowe Natalii Fiedorczuk mogę śmiało porównać do książki Małgorzaty Halber Najgorszy człowiek na świecie. Obie są niezwykle osobiste, napisane w podobnej, pierwszoosobowej narracji. Każdą z nich czyta się jednym tchem, jak pamiętnik. Każda dotyczy przełomowych momentów w życiu – książka Fiedorczuk, ciąży i pojawienia się dziecka na świecie, książka Halber – decyzji o podjęciu walki z nałogiem. Bohaterki Fiedorczuk i Halber miewają lepsze i gorsze momenty, ale – co ważne – przyznają się do swoich słabości i w końcu proszą o pomoc.

Niejedna przyszła lub świeżo upieczona matka miota się we własnych emocjach, których do końca nie rozumie. W tym pomieszaniu radości, strachu, ekscytacji i wyrzutów sumienia. Dobrze jeśli ma obok kogoś, kto jej wysłucha. Ale nie zawsze jest tak, że może liczyć na wsparcie. Nawet najbardziej wyrozumiały partner lub przyjaciółka mogą stracić cierpliwość, bo zwyczajnie nie rozumieją o co chodzi tej dotychczas roześmianej i radosnej dziewczynie, która płacze bez powodu drugi dzień z rzędu.

Lektura Jak pokochać centra handlowe z pewnością pomoże (przynajmniej częściowo) wejść w głowę młodej matki, zobaczyć świat jej oczami, poczuć to co ona. Jest to więc świetna książka dla znajomych świeżo upieczonych lub przyszłych matek, dla ich partnerów, teściów i rodziców, a – przede wszystkim – dla samych matek, które – być może – uświadomią sobie, że mają prawo odpuścić, że nie muszą być idealne, nie muszą ciągle od siebie wymagać, że pewnie i są oceniane przez wszystkich dookoła, ale to od nich zależy co zrobią z tymi opiniami. Mogą je przecież wyrzucić do kosza. A jeśli już zupełnie nie radzą sobie w nowej rzeczywistości powinny poszukać profesjonalnej pomocy. Pójść do psychiatry, psychologa. Zacząć się leczyć, bo depresja ciążowa i poporodowa są takimi samymi chorobami jak zapalenie gardła. Czyli normalnymi, powszechnymi i w pełni wyleczalnymi.

Świetnie, że Natalia Fiedorczuk napisała tę książkę. Jeszcze lepiej, że dostała za nią Paszport Polityki.

Natalia Fiedorczuk „Jak pokochać centra handlowe” (Wielka Litera, listopad 2016). Moja ocena 7/10.

 

 

Advertisements